Ale jestem rozkojarzona, w tamtym poście jest link do filmików ;) Filmiki o kolekcji perfum, cykl nuty zapachowe, o perfumiarzach, znaczeniu nazw, o różnych emocjach świata perfum ...
To od razu wstawię 2 recenzje - L'artisan La Chasse Aux Papillons wersja Extreme oraz Lady Vengeance klasyczna Juliette Has a Gun
Miałam, ale się ogólnie nie polubiłam z tą wersją, bo nie ma w niej tego, za co kocham wersję edt, nie ma zwiewności, niedopowiedzenia, wiatru, przestrzeni.
Zapach jest przeładowany, zasłodzony i przez to ma w sobie toporność, ale użycie w szczątkowej ilości może być ratunkiem.
Co czuć, podobnie jak w edt, tuberozę, jaśmin - dużo białych kwiatów plus dodatkowe dosłodzenie i trochę zaostrzenia w nutach głowy, ale przez to, że wszystkiego jest za dużo, nie ma wiosny, nie ma lekkości i może zamęczyć.
Lubię :) Nawet bardzo lubię - za piękną różę, gdzie dodatki w postaci domieszek paczuli, białego piżma czy wanilii podkreślają charakter, a nie zdobinowują.
Róża intensywna, nieco wyrachowana, pewna siebie, momentami słodko-lekkokonfiturowa, esencjonalna i namiętna.
Cieszę się, że paczula nie powoduje zdominowania, trwałość bardzo dobra, o wiele lepsza Pani Zemsta klasyczna niż jej wersja Extreme, która za bardzo koncentruje się na dookoła, a to róża ma być królową.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz